9 września 2012

4. Kawałek Norwegii w drodze na Cypr

          Organizacja tegorocznych wakacji okazała się większym wyzwaniem niż tych, sprzed ostatnich lat. O wiele łatwiej jest znaleźć tanie bilety lotnicze i nocleg w przystępnej cenie dla dwóch osób, niż dla pięciu. Jeszcze w sezonie. Po kilku spędzonych wieczorach, na intensywnych poszukiwaniach na stronach Wizzaira i Rayanaira, w końcu udało się. Loty były trochę kombinowane, bo z przesiadką w Norwegii w drodze TAM i w Szwecji, w drodze powrotnej. Za proste byłoby, gdyby samolot z Polski leciał na lotnisko w Norwegii i żeby z tego samego lotniska odbył się lot na Cypr. Nie, loty odbywały się z dwóch rożnych miast, a czas jaki mieliśmy na przedostanie się z jednego miejsca na drugie, to 7 godzin. Po ustaleniu wcześniej wszystkich środków lokomocji, wraz z rozkładem jazdy i cenami biletów, okazało się, że przesiadka stała się bardzo przyjemną częścią wyprawy, z pięknymi widokami, uprzejmymi ludźmi i ogólnie z pozytywnymi wrażeniami. 

Na miły początek, pokosztowaliśmy serbskiego piwa Jelen, w samolocie z Katowic do Sandefjord.


Lot przebiegł w porządku, choć tradycyjnie, jeszcze na lotnisku w Katowiach, musiały odbywać się cyrki. Bardzo kompetentne panie wprowadziły popłoch wsród podróżnych, bo wyjątkowo wcześnie rozpoczęły boarding. W zasadzie to nie wiadomo w jakim celu, bo przez 40 minut staliśmy bezczynnie przed wyjściem na płytę lotniska. To i tak nieźle, bo część osób zamknięta była przez ten czas w autobusie, który podwozi część podróżnych te 2 metry drogi od wejścia do samolotu .... Dziwna, niczego nie wnosząca do naszego życia "tradycja" w Pyrzowicach. Koniec końców, samolot odleciał z 20 minutowym opóźnieniem. 

Lot trwał 1,40 h. Wylądowaliśmy w Norwegii, na lotnisku Torp, w Sandefjord. Spod lotniska odjeżdża darmowy autobus, podworzący podróżnych na stację kolejową. Tak wyglądała trasa, jaką mieliśmy pokonać w ciągu tych 7 godzin. Pociągi i autobusy były średnio zsychnronizowane, także za każdym razem musieliśmy czekać od 15 do 50 minut na przyjazd kolejnego środka transportu. 


Z Sandefjord przyjechaliśmy wysokiej klasy pociągiem, do Skoppum, skąd odjeżdżał autobus pod terminal promowy w Horten. Tu czekaliśmy 50 minut, w okolicy nie było nic ciekawego poza drewnianym budyneczkiem, w którym znajduje się jeden kiosk, automat z napojami i poczekalnia. 

Autobus odjechał punktualnie, cała droga do Horten była wąska i kręta, zastanawialiśmy się jak kierowca w ogóle wyrabia na takich zakrętach. Z każdej strony bielutkie i czerwone domeczki z romantycznymi ogródkami i gankami.  

Hotren - terminal

Promy odpływają co 15 minut. Trafiliśmy  na największy, 3 poziomowy. 



Widok na port w Moss. 







Stacja w Moss. Jeszcze tylko jeden przystanek pociągiem, przesiadka na bezpłatny Shuttle Bus i osiagamy cel, lotnisko w Rygge.



Pokonaliśmy tą trasę w około 6 godzin. Godzinkę na lotnisku, poświęciliśmy na zjedzenie czegoś małego, gdyż ceny były niestety nie na nasze kieszenie. Kanapka z szynką, serem i sałatą kosztowała 59 NOK, czyli około 30 zł. Kawałek pizzy - 99 NOK (50 zł), woda mineralna 0,7 l - 29 NOK ( 15 zł). Wymalowałam się najlepszymi kosmetykami pod słońcem, piękna i pachnąca, wsiadłam jako ostatnia na pokład samolotu :-) Ku naszemu zdziwieniu, samolot na trasie Norwegia Rygge - Cypr Paphos był w połowie pusty. Każdy mógł się wygodnie rozłożyć na trzech siedzeniach podczas długiej, prawie czterogodzinnej podróży. Bilety na tej trasie kosztowały około 350 zł dla 5 osób, więc dziwi mnie to strasznie, że Norwegowie nie korzystają z takich okazji. 


Około godziny 23:20 zbliżaliśmy się do lądowania. Pod nami wyłonił się Cypr, pięknie oświetlony, łatwo było ustalić gdzie znajduje się cypelek z portem. Zostalismy odebrani przez taksówkarza o umówionej godzinie, miał ze sobą karteczkę z napisem "Magdalena x 5", udaliśmy się do apartamentu i ucziliśmy udane i szczęśliwe dotarcie do celu, lokalnym piwem.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz