Maafushi od strony oceanu. Popłynęliśmy oglądać delfiny, dwa dni pod rząd, ale "strzeliły focha" i nie chętnie się nam pokazały. Widzieliśmy je, owszem, ale nie tak, jak inni, w inne dni. Niektórzy nawet wskakiwali do wody i z nimi pływali. My nie mieliśmy tyle szczęścia i głównym punktem wyprawy zamiast delfinów stało się oglądanie zachodu słońca i wyspy od zewnątrz :-) A delfiny widzieliśmy później jeszcze dwa razy z plaży przy White Shell, jak wyskakiwały z wody.
I to by było na tyle zdjęć delfinów :-) za szybko znikały pod wodą. Szkoda, że nie chciały się integrować.
I kolejny zachód, następnego dnia.
Z Maafushi w tle
Czy widział ktoś kiedyś, jak gaśnie słońce ?
Kolejny przepiękny poranek. Na Maafushi chyba nawet nie da się zrobić brzydkiego zdjęcia
Białe rybki, z dużymi czarnymi oczami. W ogóle się nie bały, podpływały na prawdę blisko i tylko łypały.
Piątek. To tak jak u nas niedziela. Dzień wolny od szkoły i pracy.
Szpital
Plaża przy White Shell
Sand Bank - wysepka niedaleko Maafushi, na której jest tylko piach. Wycieczka na Sand Bank jest również w ofercie hoteli, ale nie zdecydowałabym się na spędzenie całego dnia w tym miejscu. My byliśmy tylko godzinkę podczas wyprawy na dwa punkty snurkowania. Sand Bank był jednym z nich.
UPDATE: Tak się jakoś złożyło, że od sierpnia 2013 jestem mieszkanką jednej z wysp na Malediwach :-) Zapraszam na mojego drugiego bloga, gdzie piszę o swoich perypetiach oraz wrzucam cenne wskazówki dla tych, którzy wybierają się na Malediwy











































































.jpg)