28 lutego 2013

14. Jeszcze trochę Maafushi

           Maafushi od strony oceanu. Popłynęliśmy oglądać delfiny, dwa dni pod rząd, ale "strzeliły focha" i nie chętnie się nam pokazały. Widzieliśmy je, owszem, ale nie tak, jak inni, w inne dni. Niektórzy nawet wskakiwali do wody i z nimi pływali. My  nie mieliśmy tyle szczęścia i głównym punktem wyprawy zamiast delfinów stało się oglądanie zachodu słońca i wyspy od zewnątrz :-) A delfiny widzieliśmy później jeszcze dwa razy z plaży przy White Shell, jak wyskakiwały z wody. 









I to by było na tyle zdjęć delfinów :-) za szybko znikały pod wodą. Szkoda, że nie chciały się integrować. 










I kolejny zachód, następnego dnia.



Z Maafushi w tle




Czy widział ktoś kiedyś, jak gaśnie słońce ?




Kolejny przepiękny poranek. Na Maafushi chyba nawet nie da się zrobić brzydkiego zdjęcia 




Białe rybki, z dużymi czarnymi oczami. W ogóle się nie bały, podpływały na prawdę blisko i tylko łypały.







Piątek. To tak jak u nas niedziela. Dzień wolny od szkoły i pracy.



















Szpital














Plaża przy White Shell









Sand Bank - wysepka niedaleko Maafushi, na której jest tylko piach. Wycieczka na Sand Bank jest również w ofercie hoteli, ale nie zdecydowałabym się na spędzenie całego dnia w tym miejscu. My byliśmy tylko godzinkę podczas wyprawy na dwa punkty snurkowania. Sand Bank był jednym z nich. 

UPDATE: Tak się jakoś złożyło, że od sierpnia 2013 jestem mieszkanką jednej z wysp na Malediwach :-) Zapraszam na mojego drugiego bloga, gdzie piszę o swoich perypetiach oraz wrzucam cenne wskazówki dla tych, którzy wybierają się na Malediwy


9 komentarzy:

  1. a widziałaś może jak mają urządzone mieszkania rdzenni mieszkańcy??? A mają może jakieś dni w roku gdy na wyspie można wciągnąć drineczka???
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam widziałam :) Zaglądałam ukradkiem przez otwarte drzwi:) w środku część domów jest tak samo kolorowa jak na zewnątrz. Urzekły mnie głównie dwa wnętrza: w jednym, w całym salonie ściany pomalowane były w torty i balony z wielkim napisem Happy Birthday a w drugim, w postaci z Angry Birds :D podłogi wyłożone mają kolorowymi kafelkami, na środku stoi sofa na drewnianym stelażu, a na ścianie, na środku wisi wielki plazmowy telewizor.
    Z drineczka na legalu, chyba przez cały rok nici ... to tak, jakby u nas raz w roku pozwolili palić Marihuane ;)
    Pozdrawiam Agatę !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie!! Marzenia się spełniają!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak ! :D Szkoda tylko, że nie trwają wiecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wybieram się na Maledivy za tydzień. Mam pytanie jak udało Ci się zarezerwować tak tani pobyt (35$ ale już z wszystkimi podatkami?) ? Ja też negocjowałem mailowo ze swoim hotelem i zarezerwowałem dużo tańszy pobyt niż dostępny chociażby na booking.com ale mimo wszystko jest to cena dwa razy większa.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po prostu miałam szczęście :) Bilety na samolot miałam już we wrzesniu, więc miałam sporo czasu na znalezienie odpowiedniego hotelu. Leisure jest nowym w jakiś sposób musieli zdobyć pierwszych klientów, dlatego też zarzucili ceną 35 dolarów :) Jak tak teraz liczę dokładnie, to jest to cena chyba bez podatku bo jak dzielę koszt pobytu przez ilość dni, wychodzi mi 43 :) Więc i tak nie jest źle! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. a czy ta cena zawierała coś jeszcze oprócz śniadania? Czy to był pokój 2osobowy?
    Ja zarezerwowałem w innym hotelu na Maafushi, pokój dla 2 osób ze wszystkimi podatkami ze śniadaniem i objadokolacją za 85$ :)
    Czy korzystałaś może z innych wycieczek niż na Biyadhoo i oglądania delfinów np. picnic island, jakieś inne resorty, nurkowanie, dzienne lub nocne łowienie ryb? Czy na maafushi jest chociaż kawałek ładnej rafy żeby posnurkować sobie?
    Na koniec już ostatnie pytanko jaki aparatem robiłaś zdjęcia pod wodą? Sam chce coś kupić do podwodnych fotek ale jeszcze zastanawiam się nad kilkoma modelami.

    OdpowiedzUsuń
  8. A to ja miałam tylko śniadanie w cenie :) Cena za pokój. Obiadokolacje zamawialiśmy w hotelu, mieli bogatą kartę menu. Finalnie za całe danie, ze świeżym sokiem z pomarańczy, mango, papai lub limonki płaciłam 10-15 dolarów.
    Byłam jeszcze w resorcie o nazwie Fihalhohi, tam są te domki na wodzie i piękna rafa z bardzo dużymi rybami. Wstęp kosztuje 20 dolarów plus podatki, a ceny w barze podobnie jak na Biyadhoo.
    Byłam też na dwóch punktach snurkowania (50 dolarów), jeden z nich znajduje się przy Sand Bank, więc mieliśmy 2 w 1. Na Picnic Island nie byłam, bo goście hotelowi odradzali. A my chcieliśmy domki na wodzie zobaczyć, a tam ich nie ma, więc zdecydowaliśmy się na Fialohi. Chcieliśmy też płynąć do resortu Olhuveli, ale mieli full i nas nie wpuścili.
    Na Maafushi przy White Shell jest bardzo ładna rafa koralowa! :) Piękne rybki, co dziennie pojawiał się jakiś nowy gatunek, nawet w płytkiej wodzie, wystarczyło głowę zanurzyć i na stojąco oglądać :) Na White Shell, pod wieczór pojawiały się także delfiny i olbrzymie płaszczki :)
    Zdjęcia robiłam Benq LM-100. Jeden z tańszych w swej kategorii, ale jestem z niego zadowolona.

    OdpowiedzUsuń